Czarnym szlakiem wyrywkowo

Moszczenica

22-11-2015r.

Po wczorajszym spacerku w mniejszym i troszkę większym deszczyku dziś od rana niebo jakby przestało straszyć. Trzeba się ponownie ruszyć, szkoda niedzielę spędzić przed ekranem komputera czy łapiąc jakieś mniej i więcej zaległe drzemki.

Kierunek zaplanowałem taki by zajechać do wiączyńskiego lasu ale od jego północnej strony. To też jadę do ul. Strykowskiej i od niej wbijam się w ul. Łupkową, na wschód. Gdzieś po drodze łapię znak czarnego szlaku. Niech będzie, niech mnie dziś choć trochę prowadzi.

Czarny szlakDrogi to miałem różne i dosłownie różnokształciste. Czarny raz się pojawiał to znów znikał. Nudno nie było. Za to aura jakby się chwilowo ustabilizowała.

w drodzePrzez Dąbrowę, Bukowiec i trochę na okrętkę do Byszew. Sklep otwarty to i korzystam, a nad stawem malutki popasik. Szlak mi się znowu ujawnił i prowadził ledwie widoczną ścieżyną. Wędkarze trochę dziwnie się patrzyli gdzie ten gość z rowerem się pcha.

W lasku przeprawa przez Moszczenicę. Błotno bardzo, jechać się nie dało.

MoszczenicaZa chwilę wjeżdżam do parku przy byszewskim dworku Iwaszkiewicza. Nie będę teraz opisywał miejsca bo robiłem to już wielokrotnie, a i większości łódzkich cyklistów jest dobrze znane.

Dalej to przejazd nad nie skończoną jeszcze autostradą A1 i kierunek na Moskwę. Przecinam DW 72 w granicy Lipin i po kilkuset metrach wjeżdżam w Las Wiączyński. Naprawdę lubię tu bywać. Wielokrotnie opisywałem zwiedzone tu miejsca i zostało mi jeszcze jedno. Tym razem też blisko byłem ale jak sobie przypomniałem to zawracać już nie miałem ochoty. Taki pretekst by znowu się tu pojawić.

Las iączyńskiI znowu odnalazł się czarny szlak.

Las WiączyńskiNa koniec zaczęło solidniej mżyć. Nie przeszkadza. Taki deszcz nie przeszkadza.

Zapraszam do małej galerii zdjęć.

Daj znać znajomym o tym wpisie 🙂