Do Strykowa na spotkanie

27-08-2017r.

Niedzielnie, przy porannie sprzyjającej pogodzie jadę do Strykowa na spotkanie z brzezińską Strefą Rowerową czyli równie skołowanymi cyklistami.  Oj dawno się nie widzieliśmy. Zaniedbałem organizowane przez nich tematyczne rajdy – czy ktoś odstąpi trochę wolnego czasu?

Kierunek, dystans i czas przypasowały mi idealnie. Drogę, ścieżki, okolice i Stryków znam niemal na pamięć od… ho, ho albo i dawniej, i mimo to wszystko mi pasowało. Rower dopiero co dostał kompletny, nowy napęd plus parę drobiazgów (jeśli patrzeć od strony ceny to to wcale nie takie drobiazgi ale niech będzie). Okazja więc wyśmienita by przy okazji spotkania fajnych ludzi przetestować nowości.

Ruszyłem z letniego siedliska więc dystans do celu troszkę większy. Jak jechać by podczas powrotu drogi nie powtórzyć, a przy tym uniknąć samochodowych asfaltów? Wzdłuż Lindy, obok Grądów, południowym skrajem Proboszczewic, dalej Dąbrówek kilka (ze spojrzeniem na wodną Malinkę), Szczawin, w którym robię chwilę na ławeczce i pogawędkę z miejscowymi mamrotami. Potem Swędów, takiż Anielin, Smolice i wjazd do do Strykowa.

Brzezińską i nie tylko ferajnę spotykam w umówionym miejscu, przy malutkiej lodziarni. Czy im czas się zatrzymał? Gęby nic a nic się nie zmieniły. Po chwili ląduję na wspólnych, gwarnych, wesołych pogawędkach na małym molo strykowskiego zalewu.

IMAG0590

Krótkie spotkanie. Południe szybko nadeszło, a i chmury jakieś zwiastować zaczęły mokre, rowerowe gacie. Przepowiednia nie sprawdziła się, za to wiatr rozdmuchał się prosto wmordewind. Wszyscyśmy się rozjechali w swoich kierunkach.

Strefowicze – fajnie było Was znowu spotkać, dzięki za miłe chwile.

Powrotna droga do Szczawina taka sama, potem już przez Jeżewo do Rosanowa, Lućmierz i przez las do domku. Dobrze wybrałem bo teraz częściej lasem więc osłonięty byłem przed podmuchami.

Rowerowy napęd spisał się doskonale. Wszystko, poza korbą, oparte na gratach Sram i nadal twierdzę, że to najlepszy wybór. Prawda, trzepie po kieszeni. Korba tym razem większa, kaseta bogatsza o dwie koronki, przerzutki o kilka klas lepiej, manetka z wysokości… i tylko łydka została ta sama.

Zdjęć właściwie wcale. Aparat posłuszeństwa odmówił i czeka na serwis – ciekawe czy jeszcze warty pozostania w kompaniji.