Grądy nad Lindą

Grądy nad Lindą

05-06-2016r.

Naprawdę nie wiem jak to się stało, że Grądy nad Lindą jeszcze na stronie nie doczekały się wpisu. Przecież odwiedzałem i nadal odwiedzam miejsce od czasów gdy mogłem wsiąść na większy rower i stopami do pedałów sięgałem. Nad lindową ścieżką przemykałem jeszcze na składaku marki „Universal” z trój biegową  przerzutką w tylnej piaście, potem był słynny Wagant na cieniutkich oponkach. Toż to były czasy lat 70 ubiegłego wieku! Wagant przetrwał do lat niemal obecnych, oddałem powiedzmy potrzebującemu. Składak choć rdzą troszkę trącony jeszcze działa!

Wagant
tu Wagant jeszcze ze sklepowym koszykiem, rok 2009

Tak przy okazji. Ten PRL-owski trekking wymagał częstej obsługi. Szczególnie usterkowy był suport. Proste, liche łożyskowe koronki na wbijanych miskach ciągle gubiły swoje kuleczki, wymiana nie była kosztowna ale wnerwiająca i brudząca. Kiedyś, pamiętam, by lżej się jechało nasmarowałem cały łańcuch uczciwą warstwą towotu. Zadowolony z bezszelestnej pracy napędu… heja w las grotnicki. Piach, błoto, trawy… wracałem rower pchając. Ech… no działo się.

Grądy nad Lindą jednak dziś opisane mają być, a tu wspominki jakieś, wracamy więc do tematu.

Grąd to nic innego jak liściasty las, w którym przeważają graby i dęby. Trochę więc mniej do ściółki słońca dociera, za to częściej można szlachetniejsze grzybki spotkać. I właśnie tak jest nie tylko na rezerwatowym odcinku nad rzeczką Lindą, też zresztą niezbyt długą, za to całkiem urokliwą. Można powiedzieć, że rezerwat jest całkiem młody, młodziutki wręcz. Otóż Rezerwat Przyrody Grądy nad Lindą ustanowiony został ministerialnym zarządzeniem w lipcu 1997r. potem pojawiały się różne uściślające rozporządzenia. Pewnie dopiero w latach 2000 ustawiono informacyjne tablice. Nic dziwnego, że wcześniej nie zwracałem uwagi na odmienność terenu – dla mnie to była normalność lasu i przy rzecznego krajobrazu. Nie zmienia to faktu, że zawsze Grądy przyciągały jak magnes.

Na stronach Centralnego Rejestru Form Ochrony Przyrody można przeczytać, iż

Celem ochrony jest zachowanie ze względów naukowych, dydaktycznych i krajobrazowych fragmentu rzeki Lindy, jej dopływu i źródlisk oraz grądów i łęgów jesionowo-olszowych o cechach lasów naturalnych (źródło)

Od strony Grotnik można dojechać wygodnie taką szeroką, szutrową leśną autostradą lub mniej wygodną ścieżką, która prowadzi wzdłuż Lindy. Moja Koga wybiera jednak częściej ten pierwszy wariant.

początek leśną "autostradą"

Potem, w odpowiednim miejscu trzeba odbić w prawo i szerszą lub węższą ścieżką dojedziemy do Lindy, do Grądów.

rzeka Linda

Jeśli ktoś terenu nie zna to proponuję od strony Grotnik jechać właśnie tą szeroką drogą do końca, do granicy lasu. Tam będą już informacyjne tablice i trafić będzie zdecydowanie łatwiej. Zresztą w sieci można znaleźć wiele śladów GPS do miejsca z różnych stron prowadzących, kłopotu więc nie ma.

Grądy nad Lindą

Ta mała rzeczka wygląda tu szczególnie imponująco. W którą stronę byście nie spojrzeli tam innych barw nabiera. Wszystko oczywiście zależy od dnia, słońca… Miejscami wysokie, za chwilę niższe brzegi uroku tylko dodają i sprawiają, że Linda do dzikiej, trochę nie przystępnej rzeki aspiruje.

Grądy nad Lindą

Dawniejszymi czasami, wzdłuż Lindy, było kilka wczasowych, kolonijnych ośrodków. Niektóre miały swoje małe zalewy na rzeczce. Do dziś w granicach Grotnik pozostało jedynie dwa. Pierwszy z kąpieliskiem, drugi przy drodze do Ozorkowa, pozostający pod opieką wędkarskiego koła.

pozostałości po dawnej tamie

Na zdjęciu powyżej widać pozostały fragment małej zapory, która spiętrzała wodę i tworzyła mały, prywatny czy też ośrodkowy zalew.

Ścieżka nad samą Lindą to zdaje się ulubione miejsce terenowych rowerzystów. Czasami gnają tu na zatracenie i lepiej zrobić krok w bok by drogę ustąpić.

ścieżki wcale nie rowerowe

Od Lindy odchodzi mała odnóżka, przecina tę leśną autostradę i zasila całkiem spory leśniczy staw. Całość ogrodzona i dostępu tam nie ma. Teren naprawdę spory bo oprócz tego stawu są tu i leśne uprawy leśników.

w środku lasu takie "jezioro"

Grądy nad Lindą to miejsce niezwykle urokliwe. Polecam wszystkim, tym bardziej, że można tu spokojnie dotrzeć również pieszym spacerkiem. Polecam również spacer zdecydowanie dłuższy. Ścieżką nad Lindą można przejść od samych Grądów do stawów przy drodze do Ozorkowa. Miejscami łatwo nie będzie ale to właśnie urok ścieżki i samej Lindy. Jeśli taki spacerek przypadnie na wczesną jesień to zapewniam, że przy okazji można nazbierać sporo różnych, oczywiście jadalnych grzybków.

W galerii zostało jeszcze parę zdjęć, zapraszam więc.