Kazimierz, k. Lutomierska

29.05.2011r.

Niedzielne popołudnie, pogoda sprzyja doskonale. Spontaniczna decyzja, taki sam wybór celu wycieczki. Trochę obawa, czy nie za daleko. Kompletny brak treningu. Dobijają mnie wyjazdy z miasta. Trzeba nawdychać się spalin, zanim poczuje się przyjemność z jazdy. Przez łódzką Retkinię, Smulsko. Przejeżdzam obok Goś-ki. Tu inne zapachy. Nie jest tragicznie ale nie polecam. Chwila na zdjęcia, na mostku na rzece Dobrzynce, dopływie Neru.

Dobrzynka

Przecinam drogę Pabianice-Konstantynów (zbyt duży ruch)i kieruję się na zachód w kierunku na Gorzew. Po chwili trafiam na plantację wierzby energetycznej. Oczywiście z wykorzystaniem „odpadów” z pobliskiej oczyszczalni. Dobry pomysł.

całe pole wierzby

Nie na Gorzew, a bardziej na północ, przez Okołowice. Droga przez chwilę gruntowa, potem zamienia się w ułożone płyty betonowe. Okrutnie telepie rowerem i mną.

Kolejne na trasie to Florentynów działki, Bechcice. Drogi w większości szutrowe, całkiem dobre dla dwóch kółek. Oczywiście i dookoła było co podziwiać. Przestrzeń i cisza.

Lutomiersk. Wbrew pozorom, miejscowość całkiem bogate w historię. Cytując za

Wikipedią:

Lutomiersk należy do najstarszych miejscowości dawnego województwa sieradzkiego, położony jest na lewym brzegu Neru, w pobliżu ujścia do niego rzeczki Wrzącej. Badania archeologiczne wykazały ciągłość osadnictwa od bardzo dawnych czasów. Najstarsza osada pochodziła z IV okresu epoki brązu i była użytkowana przez ludność kultury łużyckiej, następna z II-IV w., czyli z okresu rzymskiego (kultura przeworska)

Warto przeczytać więcej na stronie Wikipedii i w tym miejscu

Sam wstąpiłem do kościoła p.w. MB Szkaplerznej, w samym centrum miasteczka.

W centrum późnobarokowy kościół parafialny MB Szkaplerznej wzniesiony w latach 1775-81 z fundacji Barbary Sanguszkowej na miejscu poprzedniego drewnianego. Wyposażenie z XVIII w. W Lutomiersku do 1914 r. stała wyjątkowej piękności drewniana synagoga, która spłonęła w czasie działań wojennych. Pozostałości cmentarza żydowskiego. Na cmentarzu tzw. Bratnia Mogiła, kryjąca prochy poległych w okolicznych bitwach powstańców 1863-4 r., przeniesione tu z krypt klasztornych. Na cmentarzu przykościelnym przetrwał nagrobek Stefana Mączyńskiego, byłego oficera 2 p. Strzelców Konnych, zmarłego w 1854 r. Przy rozstaju dróg do Sieradza i Pabianic – trzy krzyże (środkowy dwuramienny – tzw. karawaka), które strzegły miasto przed morowym powietrzem.

 

Trochę pomyliłem drogę w Lutomiersku, nie chciało już mi się wracać, za to warto było. Trafiłem na polną drogę, między lasem a Nerem.

W opuszczonej zagrodzie pozostał taki oto relikt. Jeszcze całkiem sprawnie działający.

Z oddali, doskonale widoczny był kościół w Kazimierzu. Na skróty nie mogłem. Ner stanowił przeszkodę.

Dalej drogą przez las. Przez Czołczyn, za którym, wedle miejscowych wskazówek, skręciłem w polną drogę. Tu trwały właśnie sianokosy. Za traktorem wędrowały sobie cztery bociany – ot typowy, polski obrazek. To pierwsze, moje bociany w tym roku – brak czasu na ekskursy nie daje okazji spotkań.

Wkrótce przejazd przez Ner. Tu woda została sztucznie spiętrzona i zainstalowano małą elektrownię:

 

 

Kolejny bociek, czy raczej rodzina bociania, bo maluchy tylko łebki wychylały z gniazda w Zdiechowie, krok od Kazimierza.

I po chwili cel podróży. Gdzie odwiedziłem daleko-rodzinne groby i spory, neogotycki kościół. Trwała w nim własnie msza św. – nie wchodziłem więc do środka by nie przeszkadzać. Jeszcze trafi sie okazja.

 

Powrót do Łodzi przez Babiczki, Krzywiec, Konstantynów. Droga przed Konstantynowem bardzo zapchana samochodami i tym samym dla rowerów niezbyt bezpieczna. Przez samo miasteczko prowadzi ścieżka rowerowa. Trzeba jednak uważać na pieszych, którzy bez zupełnej uwagi i wyobraźni po rowerowej dróżce beztrosko spacerują. Wycieczka udana. Chyba większość trasy prowadziła drogami gruntowymi, zdala od samochodów, hałasu. Licznik wyświetlił 57km.

Zdecydowanie więcej zdjęć można obejrzeć w usłudze Picasa


Pokaż Kazimierz 29-05-2011 na większej mapie