Las Wiączyński pod kołem raz kolejny

Las Wiączyński

07-02-2016r.

Miałem tam, znaczy w wiączyńskim lesie oczywiście, jeszcze sprawę do załatwienia. Takie małe, rzec by można, porachunki miejscówkowe. Cmentarz z czasów I Wojny Światowej zaliczony niepoliczalną ilość razy, nie wiadomego przeznaczenia komorę-bunkier betonowy podobnie i tym razem też. W czerwcu ubiegłego roku spenetrowałem ruiny dworku Kloczkowskich, co opisałem w tym poście. Pozostało mi miejsce, które jakoś zawsze omijałem. To nie skręciłem tam gdzie trzeba i zawracać się nie chciało, to czasu znowu brakowało. Całkiem dokładny opis jest na stronie MrScotta, ale … jak to w lesie drogę się tłumaczy…

Luty? Całkiem wiosenna niedziela. Rowerowy łańcuch naoliwiony, opony twarde, tylko wsiadać i jechać. Kawałkiem tej nowej, osławionej łódzkiej trasy W-Z do ul. Niciarnianej. Zmieniło się coś od ostatniej mojej tu wizyty?

torowisko na Niciarnianej

No tak, przeszkodą podobno źródełko wybijające z dna głębokiego wykopu i opóźnienia, i opóźnienia, i…

Znanymi ścieżkami, dróżkami, ulicami tak by spojrzeć na smutne, kościelne pogorzelisko w Mileszkach i prościutko wzdłuż budowanej, też spóźnionej autostrady. Błotno, coraz błotniej. I tak licha droga rozjeżdżona została kołami ciężkiego, budowlanego sprzętu.

Stromymi schodkami w górę i …

autostadą

… trzeba koła oczyścić. No jak tu jechać w brudnych kapciach po takiej ładnej nawierzchni.

autostrada

Super się jedzie. Wiaterku, o dziwo, prawie wcale, może lekko mnie nawet popycha. Nie byłem sam. Na zdjęciu widać w oddali takie malutkie dwa punkciki – też cykliści. Tak było gładko, że do Brzezińskiej drogi dojechałam i w prawo by po kilkuset metrach w las już wjechać.

Las Wiączyński

Sporo wiatrołomów, takich konkretnych. Prowadził mnie telefoniczny GPS. Tym razem uparty byłem w odnalezieniu miejsca i po małym, szerszo i węższo ścieżkowym kluczeniu …

Las Wiączyński

Gdzieś przeczytałem, że w miejscu, w którym dziś stoi gimnazjum w Wiączyniu Dolnym znajdował się w latach 1939-1944 karny obóz pracy. Wymordowano w nim i zapewne z wycieńczenia zmarło ok. 30 tys. osób. Gdzie ich chowano? Tu też leżą ich prochy, symbolicznie jak sądzę.

Las Wiączyński

Kontentym cały. Miejscówka znaleziona, porachunki wyrównane. Licznik tylko jakiś mało wskazujący, a czasu jeszcze sporo. Naokoło?

I tak przez Natolin, w którym odbijam na północ, Grabina i Kalonka. Na chwilkę zatrzymuję się przy nowo budowanym kościele, parafii p.w. św. Ojca Pio. Nie zabawiam długo, innym razem temat zgłębię, wydaje się co najmniej interesujący.

Kalonka

Za chwilę super zjazd, lubię go, bez kręcenia korbą czterdziestka wskakuje. Do ul. Jana i Cecylii. Trasa Strykowska, w prawo by potem przez Dobrą-Nowiny kierować się do Modrzewiaka. Jakiś napitek słodki mi się zamarzył. Zdarzył się fragment czarnego szlaku i podjazd na widokowy punkt, zjazdu nie było, zbyt grząsko i błotno.

To już prawie Łagiewniki to i rowerzystów coraz więcej. I powiem tak, łapą w pozdrowieniu się namachałem, głową nakiwałem i… jeden mi raczył odmachnąć. Nosz mać wasza rowerowa. Wiem, że starym i garbaty, i wcale nie wyglądam (Wiecha Przez lufcik się przypomina) ale … w górach to by każdy nawet „cześć” odpowiedział, żeby nie wiem jaki zdyszany i bez tchu był. Sakwiarskiej podróży też doświadczyłem i nie zdarzyło się by inny podobny wariat na pozdrowienie nie odpowiedział. Może to ja z innej galaktyki pochodzę?

Modrzewiak zawsze na straży. Jest i barszczyk z kiełbaską, jest i ciasto domowe ale soczki jakieś takie wydały się dziś nie apetyczne. Herbata też coś nie w smak. Piw za to wybór bez liku. Małych brak. Oj moja głowa. Cóż robić, biorę duże. Miejsce na zewnątrz, siedzisko wygodne, plecy o murek i smakuję – całkiem, całkiem. Spragniony chyba byłem.

Modrzewiak

A potem… a potem to było już mi wszystko jedno.

Pełna galeria zdjęć – zapraszam.

Daj znać znajomym o tym wpisie 🙂