Meandry Bzury, młyny, Radzibórz, Tkaczewska Góra, Nowomłyny

04-07-2015r.

Słyszeliście kiedyś jak pszczoły szaleją w świeżych, lipowych kwiatach? Istne owadzie wariactwo. Koniec czerwca i niemal cały lipiec w w takiej lipowej alei to dla nich raj. Zajrzyjcie tu koniecznie, najlepiej późniejszym popołudniem by posłuchać tego gwaru.

Grotniki, ul. Lipowa

Grotnicką, lipową aleją rozpocząłem późną wycieczkę. Upał i jakieś inne przeszkody nie przyzwoliły na wcześniejszy wyjazd. Z założenia więc miało być krótko acz całkiem treściwie. Wcześniej wypatrzyłem na mapie dwa zapomniane cmentarze ewangelickie, a przy okazji…po kolei, po kolei.

W stronę wsi Orła, skrótem przez Krzemień i Duraj, koło miodu, ale całej drogi tym razem nie dane mi było przejechać. Jakieś ogromne, wolno biegające psy skutecznie namówiły mnie by z drogi zboczyć i odbić w prawo, w jeszcze nie jechaną dróżkę. Wkrótce i ona się skończyła, przełajowe pchanie pozostało za to widoki niemal… podlaskie 😉

Krzemień, Orła

Orlą ulicą, przy chałupie od jajek i mleka, przez tory do Chociszewa by przy miejscowej szkole skręcić w lewo na Radzibórz. Stąd mapa mi nakazuje by odbić w lewo i skrajem lasu z jednej i pól z drugiej strony dojechać do żelaznego mostu na Bzurze.

Zanim jednak most to po lewej, między drzewami drewniany, piętrowy, zamieszkały dom. Willa, jak wyczytałem, własnośc PKP przeniesiona została tu z Grotnik zaraz po ukończeniu linii kolejowej Kutno-Łódź, więc na początku lat 30 ubiegłego wieku(?). Jaki był powód takich przenosin? Ktoś wie?

Radzibórz, willa

Tuż przy betonowym ogrodzeniu, troszke poniżej, widać fundamenty i ledwie szczątki murów po stojącym tu niegdyś młynie.

fundamenty młyna

Na mapie widać spory zbiornik wodny i z niego, pod drogowym przepustem, młyn był zasilany. Nie widziałem go, może wysechł w to wyjątkowe upalne lato?

Parę metrów dalej Bzura i nad nią ładny stalowy most.

most w Radziborzu

Teraz już do Tkaczewskiej Góry. Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu było tu ledwie kilka podupadłych chałup i oczywiście wielkie, szklarniowe gospodarstwo ogrodnicze. Dziś to już zupełnie inna wieś. Sporo nowych domów i całorocznych, i letniskowych. Pola dzielone są na działki, wszędzie doprawadzony wodociąg, a na pustych jeszcze parcelach stoją jedynie energetyczne skrzynki. Popularna stała się wieś, nie dziwię się, bo okolica cudna i spokój wokół. Wyjątkowo podoba mi się, że nowi właściciele starch, ceglanych, zapewne poniemieckich domów, zachowują ich kształt, remontując jedynie i upiększając. To naprawdę dobry wzór i zachowanie. Chyba tylko dla swoiście pojmowanej przeciwwagi powstał tu też dom w stylu śródziemnomorskim, który straszy urodą i pasuje do miejsca, okolicy jak pięść do nosa (delikatnie mówiąc).

W przyszłości ma powstać w tej okolicy spory, sztuczny zalew na Bzurze. Przy okazji oczywistych atrakcji turystycznych (a te zapowiadają się okazale) zbiornik ma za zadanie nieco uchronić okolicę od małych, wczesno wiosennych podtopień okolicznych pól i łąk.

By do ewangelickiego cmentarza trafić trzeba z głównej drogi skręcić w las. Po ok. 100 metrach po prawej wyrastają z ziemi trzy murowane słupy bramne. Ogrodzenie już nie istnieje.

brama cmentarza

Cmentarz założony zapewne został na potrzeby holenderskich i niemieckich osadników przybyłych tu z początkiem XIXw. Do dziś, w leśnej gęstwinie zachowało się kilka nagrobków, kilka obramowań grobów. Liczne tu stare, wysokie i zaciemniające dęby sprawiają, że teren jest dość ponury.

nagrobki

Jadę dalej leśnymi drogami. W stronę kolejnego ewangelickiego cmentarza w maleńkiej osadzie, przysiółku Reksuł, który dziś jest częścią Tkaczewskiej Góry. Też przy leśnej drodze ale znaleźć niepodobna bez posługiwania się mapą z włączonym nadajnikiem GPS. Po cmentarzu śladu dziś nie ma. Miejsce zarośnięte totalnie. Nagrobków, czy nawet pojedyńczych grobów nie znalazłem. W sieci doczytałem, że stoi tu jedynie drewniany krzyż, ale i jego nie widziałem. Na zdjęciu poniżej miejsce znajduje się po lewej stronie, przynajmniej tak z mojej mapy wynika. I pomyśleć, że jesienią, gdy teren już nie tak zielenią zarośnięty mogłem tu zbierać grzyby, a to wszystko przez niewiedzę 🙂

Reksół

Wracam do mojej głównej, leśnej drogi i kieruję się w stronę wsi Nowomłyny. Znane mi już miejsce. Fajny, drewniany most i oczywiście pozostałości po młynie. Troszkę ich tu więcej, ostał się przynajmniej drewniany budynek, zamieszkały. Super okolica nad rzeką, dookoła jeden sąsiad 😉

Nowomłyny, młyn
Nowomłyny, młyn

Mogę jechać dalej w stronę Starych Krasnodębów, ale znam drogę na pamięć. Wybieram więc wertepy wzdłuż Bzury. Najpierw szerszą, bitą drogą, potem piach, błoto, ścieżka wąska i zarośnięta, i wszystko to kręte tak jak kręci, zwodzi i wije się Bzura, która w tym miejscu jest wyjątkowo urokliwa. Dla mojego sztywnego roweru to prawdziwe wyzwanie 🙂

Bzura
wzdłuż Bzury
Bzura
Bzura

Tak docieram do mostku w Karolewie, gdzie skręcam w leśny trakt w stronę Ustronia i Grotnik. Porobili leśnicy taaakie szerokie drogi w lesie, wysypali drobnymi kamyczkami, które strzelają spod kół. Tam gdzie droga mocniej ubita jedzie się dobrze, tam gdzie kamyczki luźniejsze boję się o opony i zwalniam maksymalnie. Słońce teraz dociera do drogi, drzewa wycięte i las dopiero za rowem. Rozumiem, że to dla bezpieczeństwa pożarowego, ale uroku i wygody to żadnej dla cyklistów, pieszych i licznych biegających.

Chwilka jeszcze na Grotnickim przystanku kolejowym, bo dworcem to coś nie jest odkąd wymieciono niepowtarzalny, dworcowy budyneczek. Główną ulicą wracam do letniej przystani.

Grotniki

I tradycyjne zaproszenie do pełnej galerii zdjęć.