Na grzyby

30-09+01-10-2017r.

Sezon w pełni, trzeba więc korzystać i na grzyby niemal obowiązkowo. Kto w tym roku nie był niech żałuje. Po kilku tygodniowych opadach deszczu wysyp leśnych frykasów jest ogromny. Co prawda grotnickie lasy nijak się mają do Borów Tucholskich czy choćby kieleckich rejonów ale i tak można zapasy na zimę zgromadzić. Uszka z grzybami na wigilijnym stole zapewnione.

Najpierw sobotnim popołudniem mały rekonesans czy jeszcze coś dla nas zostało. I to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Rower i las. Sobotni przedwieczór zapewnia puste, leśne dukty i drogi. Tym razem przewietrzona została stara, dobra i w doskonałym stanie Merida. Super mi się nią jeździ. Muszę częściej. Potrzebny tylko bagażnik.

P1110056

Znanymi drogami, skrótami i jest TEN zagajnik, w którym maślaczków powinno być pod dostatkiem. Kilka kroków wgłąb… można kosić. Co prawda te starsze grzyby nie nadają się, ale i młodych, pięknych, zdrowych jest cała masa.

P1110059
widać całą „rodzinkę”

Nie lubię plecaka na rowerze, torba w ręku jeszcze mniej wygodna, a zawieźć do domu już coś tam było.

P1110061
jak na kwadrans zbierania to chyba nie tak źle

Rankiem kolejnego dnia jedziemy już we trójkę. Najpierw zagajnik, potem tam gdzie podgrzybki. Trzeba znaleźć miejsce jeszcze nie przedeptane i takie nam się udaje.  Nagroda przychodzi szybko.

P1110065

P1110066

Kilka godzinek minęło. Do domku letniego (teraz już jesiennego) trochę tego dobra trafiło.

P1110073

Obieranie, czyszczenie do późnego wieczora, powrót z siedliska więc już ciemną nocką.

Przy okazji – problem chyba każdego grzybiarza i znane już pytanie: czy zbierając grzyby wyrywamy je z ziemi, wycinamy nożem czy też wykręcamy?

Na grzyby 01-10-2017
galeria zdjęć, jak zwykle polecam pełny ekran

Gdyby ktoś śladem chciał to proszę bardzo, starczy w tym roku dla wszystkich.


I to co boli. Ludzie, …rwa wasza potargana, przestańcie śmiecić. Puszki po piwie, foliowe butelki i jakaś nowa moda – butelki wbite szyjkami w ziemię. W dyby takiego i na miejski rynek, by można było zepsutym pomidorem makijaż poprawiać bo mandaty jak widać nie pomagają.