Palestyna?

Najgorszy jest ten moment gdy po niedzielno-śniadannym poranku siedzisz sobie wygodnie w fotelu z kubkiem kawy w ręku i najchętniej następne godziny też byś tak spędził. Z drugiej strony coś cię kłuje w … i chciałbyś się ruszyć w teren, korbą zakręcić. Chwila, gdy wyboru trzeba dokonać, którą chciałbyś odłożyć, a czas płynie, ucieka. Gdy już mimo chłodu, ubrany na cebulkę, opuszczasz okulary na nos, noga na pedał, druga, kilka wyrwań korbą i już wiesz, że jest ok. Gęba się jarzy gdy przechodnie opatuleni, zakapturzeni, stopą o stopę, a tobie radość, że ten wiatr, że ten chłód, może jakiś kapuśniak z nieba nie są dla ciebie. Palestyna dziś rowerową stolicą okolic. Palestyna? Na pewno?

Przez łódzki Radogoszcz. Ścieżkami fajnymi do Łagiewnik, obok klasztoru o. Franciszkanów. Pełny parking samochodów, Palmowa Niedziela.
Klasztor w Łagiewnikach

Potem troszkę wzdłuż klasztornego muru, dalej szpital, cmentarz, wszystko na miejscu. Przecinam drogę Zgierz-Stryków. Skotniki, Janów i z górki. W oddali widzę sporą grupę cyklistów. Czekają? Toż w Palestynie miało być czekanie jednych na drugich i odwrotnie.
jak widać, w drodzeWszystko zaczęło się od utworzonego wydarzenia. Pewnie wcześniej dogadani Strefa Rowerowa Brzeziny i Ozorkowski Klub Rowerowy „Birota” wespół-zespół skrzyknęli rowerowych opętańców na wspólne pożegnanie zimy. Do wszystkiego dołączyła łódzka grupa Rowerowych Sobót.

Palestyna się skończyła, grupa z oczu mi zniknęła. Pamiętając wydarzeniową mapkę jadę dalej. Glinnik, przejazd nad autostradą, zaczyna się Szczawin. Przy sklepie ruch, rowery, caaała grupa dwukołowych zapaleńców. Ozorkowianie tu czekają na pozostałych. Jest i Piotr z Rowerologii. Przywitania, powitania. Zajeżdżają Brzeziny. Przywitania…
formuje się grupaKierunek Jeżewo. Po drodze dołączają RS-y. Przywitania… W las. Ognicho już świeci. Masa rowerów. „Zakręconych” nawet więcej, niektórzy autkiem dojechali. Pierwsze podejścia do ciepłego ognia.
DSC09369Plecaki się otwierają. Kiełbasy prym wiodą. Chlebki, musztardy, keczupy, ciasta, ciasteczka. Termosowe herbatki. Napitki ciepłe, zimne i te rozgrzewające inaczej. Rozmowy, znowu ktoś kogoś wita. Śmiechy, radość. Kijki, pieczenie.
DSC09373Jest i kolorowa Marzanna, tym razem nie skończyła w wodzie. W ognisko rzucona by ciepłem wiosnę przywołać, by to był dobry rowerowy rok.

Pierwsze głody za płoty, drugie pragnienia nie inaczej. Znajomości nowe. Rozmowy, śmiechy, radość. Tematy wiadome i mniej. Plany na bliską i dalszą przyszłość. Będzie się działo. Tylko czy wolnych dni wystarczy? Czy trzeba będzie do dawnego zwyczaju wrócić i cichaczem z domu się wymykać? Hulaj dusza, piekła nie ma?

Kto ma dalej – wcześniej, kto bliżej – dłużej został. Chwilę w drodze z Brzezinami. Wracam swoim śladem. Pierwsza tej wiosny mżawka moczy asfalt.
powrótDlaczego jednak Palestyna? Nie tu było spotkanie rowerowych grup, nie tu było clou dnia. Czyżby jakieś nawiązanie do Palmowej Niedzieli? Jeśli tak, to całkiem blisko jest Nowa Jerozolima, ale to może za rok…

20-03-2016r.