Skansen Wsi Łęczyckiej czyli Kwiatkówek i Tum

14-06-2015r.

Piękna, przedpołudniowa niedziela. Jeszcze wczorajszego wieczora zastanawiałem się nad wyborem małej, rowerowej wyprawki. Ślęczałem nad mapą okolic Grotnik i przypomniał mi się Kwiatkówek z tamtejszym skansenem. Gdy ostatnim razem byłem na trasie Łęczyca-Tum, Chłopskiej Zagrody jeszcze nie było. Jednak by nie była to trasa zupełnie podobna do wcześniejszych wybrałem troszkę inny powrót.

Właściwie to wręcz upalnie jest. Jakaś fala śródziemnomorskich temperatur nad Polską chyba zabłądziła. Początek trasy śródleśno asfaltowy. Nie jadę typowo do Ozorkowa, zaraz za przejazdem nad autostradą skręcam w Kowalewicach by szutrowymi i piaszczystymi drogami dojechać nad ozorkowski Zalew. Plażowiczów nie ma, trochę dziwnie bo upał, a tu można złapać troszkę ochłody.

Za to buduje się scena. Wieczorem czy popołudniem będą jakieś muzyczne występy, tańce-oberwańce i wtedy ludziska się naschodzą. Będzie i kiełbacha z brudnego grilla, i kiepskie, drogie piwo, i coś mocniejszego spod pazuchy. A może się mylę? Tak czy siak nie moje to klimaty.

Ozorków zalew

Przez centrum miasteczka by wyjechać na krajówkę – dawno nią nie jechałem. Za to nie byłem jeszcze na ozorkowskim dworcu PKP. No normalnie wstyd się przyznać. Po drodze mam, to i decyzja podjęta.

Dworcowy, całkiem okazały budynek stoi przy, nomen omen, ulicy Kolejowej. Zamknięty na cztery spusty bo… wewnątrz pewnie nie byłoby zbyt bezpiecznie dla podróznych. Stan jego raczej opłakany. Bryła budynku przypomina styl dworkowy, dziś okrutnie zniszczona i zaniedbana. Jakby był zapomniany przez gospodarza, może i ciąży mu jak przysłowiowa kula u nogi? W 2016r. PKP ma rozpocząć remont wzniesionego w latach dwudziestych XXw. budynku. Oby! To zdaje się ostatni, który ostał się w tak opłakanym stanie na trasie Łódź-Kutno. Zbyt wiele o historii miejsca, budynku nie znalazłem w sieci, a chętnie bym poczytał…

Ozorków, dworzec

Ozorków, dworzec kolejowy

Po drugiej stronie ul. Kolejowej kolejne atrakcje. Nie wspomniałem jeszcze, że dzisiejsza niedziela to pierwszy dzień regularnych kursów Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej na odcinku Łódź-Kutno. Z tej okazji przejazd był darmowy i sporym powodzeniem się cieszył, a w niektórych miejscowościach przystankowych z tej okazji odbywały się różne imprezy. Ale wracam do tej atrakcji, którą był króciutki przejazd drezyną torami Krośniewickiej Kolei Wąskotorowej. Całość zorganizowana przez Stowarzyszenie KKW. Zabawy, chętnych przejażdżki i śmiechów pełno. Muszę wspomnieć o Stowarzyszeniu, które obserwuję na Facebook’owym profilu i … czapki z głów przed nimi bo robią piękną robotę, są pełni pasji i zaangażowania. Ratują historię jak mogą, ścieżki urzędowe wydeptują i o stan wąskiego, żelaznego traktu dbają jak mogą. Zapraszam też na ich stronę www.skkw.manifo.com/.
Wiedzieliście, że linia kolejki po ukończeniu budowy 30-12-1914r. liczyła sobie 160km?

KKW

Kolejka ma nie tylko wartość historyczną, ale i ogromny potencjał turystyczny. – Już w Łęczycy można zwiedzić m.in. tamtejszy zamek. Nieco za miastem znajduje się wieś Tum z romańską kolegiatą i wykopaliskami archeologicznymi. Dalej, przy stacji w Krośniewicach, mamy unikatowy zespół budynków kolejowych oraz kolekcję taboru – wylicza prezes oddziału TOnZ. Atrakcji nie brakuje także w woj. kujawsko-pomorskim. – Na przykład w Lubrańcu znajduje się zabytkowa synagoga oraz dawny kościół ewangelicki. Niedaleko Izbicy Kujawskiej działają trzy rezerwaty archeologiczne: w Wietrzychowicach, Gaju i Sarnowie. Można tam oglądać tzw. „kujawskie piramidy” – najstarsze grobowce w Polsce. Mają one ponad 5 tysięcy lat – kontynuuje.
Wymienione atrakcje, wraz z krajobrazowymi walorami linii wąskotorowej, dają – według Adamkiewicza – możliwość przyciągnięcia ogromnej liczby turystów nie tylko z pobliskich województw. – Kolejkę mogliby odwiedzać nie tylko goście z kraju, ale i z zagranicy – uzupełnia Papierz. Jej reaktywacja przyniosłaby więc korzyści wszystkim gminom położonym na jej szlaku oraz ich mieszkańcom. źródło

Kilka kroków dalej, idąc piękną aleją ku końcowi ul. Kolejowej – wieża ciśnień. Gdzieś ostatnio widziałem, że od czasu do czasu można ją zwiedzać.

Ozorków, wieża ciśnień

W drogę, DK91, kierunek Łęczyca. Zdaje się, że od momentu powstania pobliskiej autostrady, krajówka staje się troszkę zapominana. Nawierzchnia nie jest już tu tak dobra jak kiedyś i trzeba uważać by co najmniej koła rowerowego nie połamać. Po drodze zatrzymuję przy dawnym przystanku kolejki Sierpów Wąskotorowy. Stacyjny budyneczek mocno zniszczony, widać, że wnętrze chętnie odwiedza tutejsze towarzystwo taniego mamrota. Tu też jest mały mostek nad równie małą rzeczką Solanką, dopływem Bzury. Taki klimacik.

Sierpów Wąskotorowy

Sierpów Wąskotorowy

Kolejne miasto wyprawki to…

Łęczyca

Oczywiście, obowiązkowa wizyta na Zamku. I tu niespodzianka…

Zamek w Łęczycy

No cóż, bywa i tak. Za to … znacie Benedykta Polaka? Pierwszego, polskiego podróżnika? Franciszkanin dołączył do wyprawy papieskiego legata o. Jana di Piano Carpini’ego do wielkiego chana mongolskiego. W Polsce wyruszyli spod wrocławskiego klasztoru franciszkanów i na czas Bożego Narodzenia w r. 1245 dotarli do Łęczycy. Cel podróży osiągnęli 22 lipca 1246r, a wracali dokładnie rok i pięć dni. Co widzieli, co przeżyli, a było tego zapewne sporo – spisywali wędrowcy na bieżąco. Benedykt po powrocie napisał, dzisiaj uznawany za pierwszy europejski, traktat o kulturze i językach krajów Dalekiego Wschodu. Dodać warto, że podróż bez żadnych map, długości blisko 20tys. kilometrów, odbyła się niemal 30 lat przed wyprawą Marco Polo do Azji. Tak więc jak ktoś zapyta o pierwszego europejczyka odwiedzającego Azję to nie był to sławny Marco Polo, a nasz Benedykt. Tak trzeba odpowiadać 🙂 Zainteresowanych odsyłam do sieci, gdzie jest sporo wiadomości o podróżniku i całej wyprawie. Ciekawym projektem były już teraźniejsze wyprawy śladami Benedykta Polaka, opisane na stronie www.benedyktpolak.org.

Benedykt Polak

Mały objazd Łęczycy. Lodów oczywiście nie odpuszczam, pysznych zresztą i na chwilkę przysiadam na głównym rynku. Troszkę foto i już dalej w drogę. Obok odnowionego parku wpadam na drogę z kierunkiem na Piątek by po ok. 2 kilometrach skręcić w prawo. Za chwilkę już widać cel dzisiejszej wycieczki, Łęczycką Zagrodę Chłopską.

Łęczycka Zagroda Chłopska

Budowa skansenu rozpoczęła się właściwie w 2010r od wytypowania i przeniesienia ze wsi Zawady wiatraka kozłowego. W 2011r. przeniesiono z Porszewic kuźnię. No właśnie, bo będąc już kilkukrotnie w Porszewicach szukałem bezskutecznie tej kuźni – to sobie mogłem szukać 😉 Przez kolejne lata powstawały pozostałe obiekty, a w międzyczasie zbierano do nich wyposażenie. Ostatecznie otwarcie nastąpiło 13 kwietnia 2013r. Warto zajrzeć na stronkę Muzeum by zobaczyć jak niektóre obiekty wyglądały przed przeniesieniem, choćby np ta moja w końcu odnaleziona kuźnia.

kuźnia, Kwiatkówek

Sporo tu miejsc do zwiedzania. Na mnie największe wrażenie zrobiła chlopska chałupa z jej wyposażeniem, ma swój urok, klimat. Takich rzeczy … 😉

chałupa chłopska

chłopska chałupa

wnętrze chłopskiej chałupy

chałupa chłopska

Położenie, umiejscowienie Zagrody … pięknie krajobrazowo, można stanąć w oknie wiatraka i napawać się widokami do upadłego.

Zagroda Chłopska, Kwiatkówek

widok z wiatraka

Dwa kroki do Tumu, do tutejszej Archikolegiaty. Jedną tylko ciekawostkę tu przytoczę, bo miejsce zapewne wszystkim dobrze znane. Otóż 11 czerwca 1967r. zakończono tu obchody Millenium chrztu Polski. Wyjątkową więc z tej okazji mszę św. celebrował kardynał Karol Wojtyła, przyszły papież Jan Paweł II, a kazanie wygłosił Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński. Warto dodać, że od 1992r. diecezja decyzją łowickiego biskupa ponownie została przywrócona do rangi Archikolegiaty.

Archikolegiata, Tum

Jeszcze jedno wydarzenie miało tu miejsce. Spotkałem, poznałem i rozmawiałem na wiadome tematy z też turystą-cyklistą choć nie tym razem. Zawitał tu w rodzinne okolice aż z Gdańska i oczywiście musieliśmy się spotkać. Pozdrowienia Stanisławie 🙂

Teraz już czeka droga powrotna, przez Górę św. Małgorzaty i oczywiście morderczy, acz krótki podjazd pod same drzwi kościoła p.w. św. Małgorzaty, dziewicy i męczennicy. Cała okolica troszkę związana z diabłem Borutą, więc dlaczego nie zacytować…

Według miejscowej legendy powstanie Nagórek (Wieś k. Gaju) związane jest ze św. Małgorzatą. Św. Małgorzata zamieszkiwała ze swymi rodzicami pod Tumem. Była piękną, dorodną dziewczyną. Zakochał się w niej diabeł Boruta i postanowił pojąć ją za żonę. W Wielką Sobotę Małgorzata z fartuchem pełnym złocistego piasku posypywała dróżki wokół swojego domostwa, gdy zauważyła skradającego się Borutę, próbowała uciec. By skryć się przed napastnikiem, wysypała piasek ze swego fartucha; powstało wzgórze w Górze św. Małgorzaty, które zakryło ją przed oczami czarta. Małgorzata uciekała dalej, i zatrzymała się dopiero przed Gajem, gdy zorientowała się że nie grozi jej już niebezpieczeństwo. Otrzepała fartuch z pozostałości piasku i w tym miejscu powstały niewielkie pagórki, od których powstała nazwa miejscowości Nagórki.

Jest i inna legenda, częściej przytaczana ale jakoś mi tu borucki, by nie powiedzieć diabelski klimat bardziej pasuje 😉

Góra św. Małgorzaty

Prosto, niemal jak z bicza strzelił na południe, przez Boczki, Skotniki do Modlnej. Przy tutejszym, drewnianym kościółku (znam doskonale i opis na stronie osobnej) mały przystanek na popitkę, bo napojów dziś trzeba było mieć sporo. Tu zahaczam o miejscowy cmentarz z kwaterą żołnierzy poległych w wojnie obronnej 1939r. w Bitwie Nad Bzurą.

cmentarz w Modlnej

Sokolniki i zatłoczone Sokolniki Las. Latem ta wypoczynkowa miejscówka staje się niemal małym miastem. Czytałem, że w szczytowym, oczywiście letnim okresie zjeżdża tu nawet 10 tysięcy ludzi. Zdecydowanie bardziej wolę moje spokojne Grotniki 🙂

Emilia i lućmierski las. Drogę przez niego zrobili taką całkiem nie leśną. Albo inaczej, zrobili leśną autostradę. Nie lubię, ale jedzie się przyzwoicie.

Las Lućmierski

Sporo sie działo. Piękny dzień obfitował w wiele wrażeń. Sporo zwiedzania, ciekawe miejsca i ciekawe spotkania. Zawsze po takich wycieczkach mam co czytać w internecie, przewodnikach… Nie wszystko tu opisuję bo czytania pewnie wyszłoby więcej niż trwała wyprawka. Ta wyszła mi na prawie 65km, akuracik na upalny dzień.

Zajrzyjcie do pełnej galerii zdjęć w tym miejscu bo choćby po samych fotkach można się zorientować, że nie o wszystkim tu napisałem, a są miejsca warte zwiedzenia.