Szpiknik na apetyt

Troszkę targałem się myślami, jechać-nie jechać, zresztą jak zawsze (?). Co prawda komórki szarzeją teraz nad inną materią ale … chyba nic im tak dobrze nie zrobi jak wiatrem przedmuchanie.

Do Brzezin na rajd kolejny. Tym razem cel był życiowy i to w dosłownym znaczeniu. Spotkanie i początek rajdu na terenie brzezińskiego szpitala, bo tu w ramach zorganizowanej akcji można było zarejestrować się jako dawca szpiku i komórek macierzystych. Stąd i nazwa rajdu, „Szpiknik”. Swoją drogą, ciekawym kto na taki tytuł pomysłem wpadł?
w drodze do BrzezinNie śpiesznie. Przez Park 3-Maja, wzdłuż nowych torów, ulicą całkiem ożywioną i wreszcie Las Wiączyński, który o tej niedzielnej porze jeszcze troszkę śpi. Lubię. Potem to już myk i Brzeziny. Chwila na starcie i jedziemy. Grupa całkiem, całkiem, na moje oko przynajmniej trzydziestu szpiknikowców.
w drodze
pod górkęJedziemy.
Aura dopisuje znakomicie. Humory tym bardziej. Tempo akuratne, choć grupa rozciągnęła się pokaźnie.
Jedziemy.
Troszkę asfaltem, troszkę lasem, chwila między polami, dla każdego.
Jedziemy.
Gębę wystawiam do słońca. Widoki przednie. Już pisałem, że brzezińskie tereny bardziej niż urokliwe. Może to doświadczenie nie znanego dotąd, nowego dla mnie?
Jedziemy.
Miejsca takie, że zupełnie nie wiem gdzie jestem, kierunki pogubiłem. Na zatracenie? Nic to, kto inny dziś drogę wyznaczył.
Jedziemy.
O, nawet nie wiem jak, kiedy, którędy… Brzeziny ponownie. Muzeum Regionalne miejsce użyczyło pod ognisko tradycyjne.
Nie jedziemy.

Brak dziś melodii na ogniskowe. Śniadanie też mi dziś nie wchodziło, stacyjna kanapka na siłę wepchnięta, taki dzień.
ognisko na zkończeniePrzy ognisku razgawory. Tematy wiadome i mniej, trochę „Polaków rozmowy”. Z boku. Czas płynie. Do domu jednak kawałek jest.

Wracam podobnie, nie, nie podobnie. Teraz od drugiej strony muszę przejechać ten fajny, długi zjazd do Brzezin. Do lasu wjeżdżam w tym samym miejscu, z którego rano wyjechałem. Te same aleje ale las już żyje. Spacerowicze poobiedni, hałas, pieski poszczekują. Las wciąga. Szukam pustej drogi. W końcu jadę nie w tym kierunku. Szwendam się wąskimi ścieżkami, znam je. Ciiiszaaa!
Las WiączyńskiDlaczego wszędzie jest telefoniczny zasięg?

Sprawdzam jeszcze czy ul. Mileszki przejezdna. Tak, wszystko ok. Po staremu. Znaczy sporo piachu.
ul. MileszkiA jednak apetyt wrócił.

17-04-2015r.

Oczywiście zapraszam do pełnego albumu zdjęć.