Deszczowy rower czyli po co się jeździ w deszczu?

20-09-2015r. Do tego dnia to właściwie znałem tylko typowe odpowiedzi, pewnie przez brak konkretnego doświadczenia. Taką rowerową jazdę można sobie tłumaczyć jakimś stałym cyklem treningowym, wielodniową podróżą na wyprawie gdy dni zaczyna brakować, chmurą nagłą, itp. Tym razem sam sobie dałem poznać inny powód – że niezbyt typowy? Daj znać znajomym o tym wpisie 🙂

Continue reading →

Przez Zgniłe Błoto do Bełdowa

02-08-2015r. Upał, słońce pali i daje popalić tego lata. By złapać troszkę wiatru, chwilę po południowej godzinie ruszam na krótką wycieczkę. Wyjeżdżam z działkowych ulic i wpadam między pola. Wolniej zdecydowanie ale spokój i cisza. Pierwszy raz widzę – spłoszyłem i chwilę jechałem, goniłem dudka. Piękne ptaszysko 🙂 Najpierw Jedlicze, potem to samo tylko z…

Continue reading →

Meandry Bzury, młyny, Radzibórz, Tkaczewska Góra, Nowomłyny

04-07-2015r. Słyszeliście kiedyś jak pszczoły szaleją w świeżych, lipowych kwiatach? Istne owadzie wariactwo. Koniec czerwca i niemal cały lipiec w w takiej lipowej alei to dla nich raj. Zajrzyjcie tu koniecznie, najlepiej późniejszym popołudniem by posłuchać tego gwaru. Grotnicką, lipową aleją rozpocząłem późną wycieczkę. Upał i jakieś inne przeszkody nie przyzwoliły na wcześniejszy wyjazd. Z…

Continue reading →

Skansen Wsi Łęczyckiej czyli Kwiatkówek i Tum

14-06-2015r. Piękna, przedpołudniowa niedziela. Jeszcze wczorajszego wieczora zastanawiałem się nad wyborem małej, rowerowej wyprawki. Ślęczałem nad mapą okolic Grotnik i przypomniał mi się Kwiatkówek z tamtejszym skansenem. Gdy ostatnim razem byłem na trasie Łęczyca-Tum, Chłopskiej Zagrody jeszcze nie było. Jednak by nie była to trasa zupełnie podobna do wcześniejszych wybrałem troszkę inny powrót. Właściwie to…

Continue reading →

Dzień pierwszy, do Lichenia Starego.

02/03-05-2015r. Pomysł wyprawki leżał w szufladzie od jesieni ubiegłego roku. Nie moja ta szuflada a latorośli (co już podrosła zbyt wyraźnie), która w plan harcerski rowerowy Licheń sobie wpisała, a mnie przecież do takich wybryków szczególnie zachęcać nie trzeba. Mijały miesiące, czas jakoś nie pozwalał na realizację, a kiedy już przyszedł ten moment, ta chwila……

Continue reading →