Tum, Świnice Warckie, letni czas pielgrzymek

Tum, Świnice Warckie

07-08-2016

Niecały miesiąc temu zostały uroczyście wprowadzone do tumskiej Archikolegiaty relikwie św. Aleksego. I to był główny cel mojej podróży, a to co potem nastąpiło to… Ale po kolei.

Lekkim przedpołudniem Koga już czekała. Poprzedniego wieczora napęd wyczyszczony i naoliwiony, tylko jechać. Ozorków zostawiam z boku, jadę przez Parzęczew, Solcę. Nie jest to najciekawsza droga i asfalt na niej jakiś taki, że specjalnie nie „niesie”. Ma za to tę zaletę, że ruch samochodowy tam prawie żaden i prowadzi prosto w kierunku Łęczycy.

początek podróży

W Tkaczewie widzę samochody, które obsługują pieszą pielgrzymkę Ziemi Lubawskiej do Częstochowy. Wkrótce i maszerują pielgrzymi. Jak się dowiedziałem to już ich siódmy dzień, a jeszcze co najmniej cztery ich czekają. Oj sporo, wysiłek nie mały. Podziwiam.

pielgrzymka Ziemii Lubawskiej

Wkrótce dojeżdżam do Łęczycy. Mimo niedzieli ruch na ulicy spory. Trzeba kawałek przejechać w kierunku centrum by skręcić w drogę na Piątek, potem Tum. Szukam na mapie jakiegoś skrótu. Pakuję się między pola, okrutnie wyboistą najpierw ścieżką, potem drogą i znowu ścieżką. Przejeżdżam małym mostkiem nad Bzurą i już wzdłuż kanału tumskiego, którego właściwie nie ma (może to przez tegoroczną suszę?) docieram do Archikolegiaty.

Kolegiata w Tumie

Plac przed kościołem zastawiony samochodami, kolejne nadjeżdżają, kościół pełny ludzi. Zbliża się niedzielna Suma. Mam chwilę. Jak zwykle nie jestem odpowiednio ubrany, choć nie mam na sobie obcisłych, rowerowych spodenek z „pampersem” to jakoś mi głupio tak przebywać w czasie mszy św. Kilka zdjęć, niestety mój aparacik nie daje rady we wnętrzach. Relikwie jednak udokumentowane, chociaż z daleka (dalszy, lewy plan na zdjęciu).

wnętrze Kolegiaty

Ciekawa jest sama postać św. Aleksego. Taki odwrotny przykład powiedzenia „od nędzarza do milionera”. Aleksy urodził się w bogatej rzymskiej, senatorskiej rodzinie. Ożenił się ze wskazania ojca z panną równego sobie stanu o pięknym imieniu Adriatica. Jednak w noc poślubną oznajmił małżonce, że nie może z nią być, jego powołaniem jest służba Bogu i co najdziwniejsze z dzisiejszego punktu widzenia nakłonił ją do życia w czystości, a Adriatica słowa dotrzymała. Uciekł do dzisiejszej Syrii zabierając ze sobą swój majątek, który w czasie żebraczego, pokutnego i wędrownego życia rozdał biedakom. Po 17 latach wrócił do Rzymu i zamieszkał pod schodami ojcowskiego pałacu, nie wyjawiając jednak swojej prawdziwej tożsamości – przez 17 lat! Gdy przeczuwał już nadchodzący kres życia spisał w liście swoje prawdziwe pochodzenie i historię życia. Po śmierci przez cały tydzień  przybywający do jego grobu pielgrzymi otrzymywali liczne łaski, a z jego ciała wydobywała się przyjemna woń i wonna mirra. Aleksy szybko stał się świętym. Tamte czasy i ówczesny kościół potrzebowały takich przykładów. Był rok 417.

Różne wersje legendy czytałem, różnią się szczegółami, mnie przypadła do gustu ta, którą tu przybliżyłem. Św. Aleksy zwany też Bożym jest dziś patronem wielu zakonów, pielgrzymów, wędrowców, żebraków… Można rzec więc, że troszkę też opiekuje się szwędaczami-rowerzystami.

Pora w drogę. Przez centrum Łęczycy, obok co niedzielnego targowiska jadę w kierunku Topoli Królewskiej. Coś mnie podkusiło by do domu wracać przez Świnice Warckie. Kółeczko spore. Aparat fotograficzny odmówił współpracy, padły baterie. Na stacji benzynowej chciałem kupić nowe, ale cena niemal zwaliła mnie z nóg. No cóż, pewnie będzie jakiś sklep i poratuje. Dopiero w Błoniu, chwilę przed tutejszym kościołem, niestety zamkniętym na głucho. Mogłem obejrzeć tylko z zewnątrz, a i tak jakiś gospodarz bacznie mnie obserwował.

kościół w Błoniu

Okolica typowo rolnicza. Wokół same uprawne pola. Droga pusta i płaska jak stół, żar leje się z nieba, wiatru nawet odrobiny nie uświadczysz czyli nuuuda okrutna.

w drodze

W okolicach wsi Leszno skręcam na południe i za chwilę zatrzymuję się przed dworem w Zbylczycach. Cztery lata temu tu byłem dlatego troszkę kombinowałem by i teraz spojrzeć na zabytek. Widok chyba jeszcze smutniejszy. Nic się nie zmieniło. Wydaje mi się, że mieszkańców nawet ubyło, a rujnacja postępuje w tempie coraz większym. Park zapuszczony niemożebnie, staw zarósł chwastami. Żal okrutny.

Dwór w Zbylczycach

Stąd już krótki kawałek prostej drogi do Świnic Warckich i…

Sanktuarium

To moja druga wizyta w tym miejscu. Pierwszą opisałem dość szeroko na tej stronie. Poprzednio widziałem, że kościół się rozbudowuje, teraz już wszystko ukończone i pachnie nowością.

Sanktuarium s. Faustyny

Sanktuarium s. Faustyny

Tak jak poprzednio i tym razem przyjechałem tu chwilę przed godz. 15.00, a to czas Koronki do Miłosierdzia Bożego, która tu ma swoją szczególną wymowę. Nie można nie uczestniczyć.

Pora wracać do letniego domku. Droga dobra, może z troszkę większym ruchem samochodowym ale nie jest źle. Przez Wartkowice, Stary Gostków do Parzęczewa…

droga powrotna

Ułożyła mi się całkiem ładna trasa, troszkę taka sierpniowo – pielgrzymkowa. Mimo upału jechało się całkiem przyjemnie. Koga kolejny raz spisała się na medal i nie ważne z jakiego kruszcu.